Miasto i zespół ds. rowerów przedstawili właśnie analizę założeń rozwoju LajkBajka, czyli „roweru publicznego 2.0”. To długoterminowa wypożyczalnia miejskich rowerów (wypożyczyć można na okres od miesiąca do pół roku). Za klasyczny rower zapłacimy 33 zł miesięcznie, a za elektryczny – 89 zł. W pakiecie dostajemy też serwis na życzenie.
Dziś takich rowerów miasto posiada po 500 z każdego typu, a od wiosny do jesieni wynajęte są wszystkie dostępne rowery. W tym roku do puli ma być dołożonych pół tysiąca kolejnych jednośladów. Debata dotyczy jednak tego, czy powinniśmy wrócić do klasycznego roweru na minuty (RIP Wavelo).
Głównym argumentem używanym przeciwko są koszty. Cztery lata funkcjonowania klasycznego roweru z flotą 3 tys. pojazdów waha się, w zależności od wariantu (rowery tylko klasyczne, mix klasycznych i elektrycznych, ze stacjami lub bez itp.), od 100 do 200 milionów złotych, czyli 25-50 milionów rocznie. Rozwój najmu długoterminowego w okresie czteroletnim oszacowano z kolei na 57 mln złotych – czyli prawie cztery razy taniej.
Urząd i zespół rowerowy przekonują, że lepiej rozwijać najem długoterminowy, bo do realizacji czeka kilkanaście inwestycji infrastrukturalnych na kwotę 100 mln złotych, które mają zapewnić płynną jazdę rowerem po Krakowie, co zdaniem urzędu długofalowo zachęci do trwałej przesiadki na rowery.
I tak – to prawda, ważna, jeśli nie najważniejsza jest infrastruktura, bo jaką infrastrukturę budujesz takich użytkowników zachęcasz korzystania. A drogi rowerowe – mimo, że w ciągu ostatnich 10 lat zaliczyły postęp, to w dalszym ciągu są mocno fragmentaryczne, niespójne i nie zachęcają tak, jak by mogły. Przy ciągłej i bezpiecznej infrastrukturze rower może stać się dla znacznie większej liczby mieszkańców zwykłym środkiem transportu, a nie weekendową rozrywką.
Argumenty za klasycznym rowerem to głównie wygoda – zdecydowanie łatwiej skorzystać z roweru dostępnego „od ręki”, przy przystankach MPK. Kolejny argument za współdzielonymi rowerami, który łączy się z poprzednim, to promocja poruszania się w ten sposób po mieście i kształtowanie nawyków transportowych.
Co z finansami? Jeśli taki rower byłby elementem MPK, to w świetle wydatków na transport (ok. miliard złotych rocznie), 50 mln nie robi aż takiego wrażenia. Można też zastanawiać się czy 3 tys. pojazdów jest potrzebnych (Wavelo było 1,5 tys. w szczytowym momencie).
Zgadzamy się, że 100 milionów na infrastrukturę brzmi bardzo sensownie, ale te same argumenty słyszymy od 2020 roku, czyli odkąd zniknęło Wavelo (lepiej wydawać te pieniądze na infrastrukturę) – a w 6 lat Kraków wcale nie zanotował imponującego skoku w rozwoju tejże infrastruktury. Mamy wrażenie, że jeśli chodzi o inwestycje drogowe, to pieniądze są wydawane bez wnikania czy 100 mln to mało, czy dużo. Flagowy przykład – Trasa Łagiewnicka budowana na gigantyczny kredyt (1,2 mld zł!).
Kolejny przykład z ostatnich dni to pseudo P+R Bronowice, na który wydamy 76 mln złotych. Przeliczając wprost to uwaga: 380 tys. na jedno miejsce parkingowe. Nawet uwzględniając przebudowę węzła czy punkt przesiadkowy MPK, jeśli cena za miejsce wyniesie 200 tys. to wciąż kolosalne pieniądze (a w okolicy nie ma nawet SPP).
Niezależnie od kierunku cieszy nas, że rower publiczny – czy to klasyczny, czy „2.0” – jest wpisany w miejskie polityki. Przy coraz cieplejszej pogodzie, przy rozwoju dróg dla rowerów, ale też w obliczu coraz większych kosztów posiadania samochodu, rower stają się realną alternatywą dla podróży po mieście.
To dobra informacja także dla tych, którzy chcą lub muszą codziennie korzystać z samochodu, bo im większy udział procentowy ruchu rowerowego w ogóle podróży po mieście, tym luźniej jest na drogach. Naszym zdaniem warto poszerzać najem długoterminowy o kolejne opcje – rowery z fotelikami dla rodziców z dziećmi, czy rowery cargo. Warto też (wzorem np. Londynu), poszukać sponsora strategicznego/tytularnego takiego systemu roweru publicznego. Przy marce i renomie Krakowa nie powinno być to problemem. To środki, które leżą na ulicy i wystarczy je podnieść. Konieczna jest też rozbudowa punktów w których LajkBajka można odebrać i zwrócić.
W końcu warto pomyśleć o seniorach, na przykład przez kampanię targetowaną właśnie pod nich. Na zachodzie starsze osoby już dawno przekonały się do tego, że rowery elektryczne pomagają im nie tylko w codziennym przemieszczaniu się, ale wpływają też korzystnie na zdrowie i ogólną aktywizację (są w tym obszarze liczne badania). W Polsce też się to zmienia, ale zdecydowanie zbyt wolno.