W ostatnią środę Rada Miasta nie poparła obywatelskiego projektu uchwały o utrzymaniu dwukierunkowego ruchu dla aut na Starowiślnej. To już trzeci raz, kiedy środowiska pro samochodowe inspirowane przez przewodniczącego Rady Dzielnicy I Jana Hoffmana, próbują wywrócić do góry nogami jedną z kluczowych inwestycji w tej części miasta. Inwestycji, dzięki której dzisiejszy ściek komunikacyjny zamieni się w przyjazną, zazielenioną przestrzeń dla pasażerów zbiorkomu, pieszych i rowerzystów, jednocześnie poprawiając przepustowość samej komunikacji zbiorowej.
A co może najważniejsze – poprzez utrzymanie jednego kierunku dla aut zmniejszy się ruch tranzytowy, dzięki czemu auto stanie się mniej atrakcyjnym wyborem w porównaniu z innymi opcjami transportowymi. Odetchną nie tylko codzienni użytkownicy, ale też okoliczni mieszkańcy. Finalnie żadnego armagedonu korkowego nie będzie, czego wielokrotnie byliśmy świadkami w ostatnich latach, przy okazji choćby przebudowy wiaduktu kolejowego przy Hali Targowej i braku przyjazdu w ciągu ul Dietla w kierunku ronda Grzegórzeckiego, lub podczas niedawno zakończonej przebudowy Mostu Grunwaldzkiego.
A i lokalni przedsiębiorcy, którzy ponoć mają stracić najwięcej, przeciwnie – zyskają, co wielokrotnie udowadniały badania w miastach zachodnich po ograniczeniu ruchu samochodowego na rzecz pieszych, rowerzystów i pasażerów komunikacji miejskiej. Oczywiście przy tej okazji warto zapewnić im wszelkie możliwe wsparcie i ulgi na czas remontu.
Martwi nas jednak fakt, że w tym momencie już nikt z przedstawicieli miejskich nie potrafi jasno i wyraźnie powiedzieć, że celem realizacji polityki transportowej Krakowa jest ograniczenie ruchu samochodów, aby wszystkim osobom mieszkającym w mieście żyło się lepiej. Także tym, którzy z różnych powodów muszą z auta korzystać.
W przypadku jednokierunkowej Starowiślnej jedynym właściwie argumentem podnoszonym przez prezydentów, była utrata ok. 80 mln zł unijnego dofinansowania, w przypadku rezygnacji z projektu. Smutne, ale niestety prawdziwe, tym bardziej, że osoby na co dzień korzystające z samochodów stanowią mniejszość osób poruszających się po mieście.
Czy możemy się zatem cieszyć, że w 2027 r. zostanie wbita pierwsza łopata pod przebudowę Starowiślnej?
Otóż nie, bo przed nami referendum, które nie wiadomo jak się skończy. A przecież w przypadku głosowania nad obecną uchwałą jeden z głównych pretendentów do stołka prezydenckiego, Łukasz Gibała, właśnie wykonał gigantycznego fikołka zmieniając swoje poglądy o 180 stopni i był przeciwko jednokierunkowej Starowiślnej, zresztą wraz z większością radnych swojego klubu (radny Rafał Zawiślak się wstrzymał, a jedna z twarzy zielonej i jednokierunkowej Starowiślnej – radny Łukasz Maślona – był nieobecny podczas głosowania).
W takim momencie z nostalgią wspominamy, że nie kto inny, jak Jacek Majchrowski potrafił wiele razy bronić decyzji, które były “kontrowersyjne” bo ograniczały przywileje samochodowe i oddawały przestrzeń ludziom. Nawet pomimo tego, że jak sam kiedyś przyznał, intuicyjnie się z nimi nie zgadzał, ale w pełni ufał specjalistom.
*dla pieszych, rowerzystów i komunikacji zbiorowej