Spółka Trasa Łagiewnicka szaleje. I kosztuje nas miliony. Powiedzcie, co mamy zrobić 🙂
Przypomnijmy – spółka, która zbudowała Trasę Łagiewnicką działa w najlepsze, nie do końca wiadomo po co. Oficjalnie – projektują trasy Pychowicką i Zwierzyniecką. A nieoficjalnie? NIKT NIE WIE, bo przypomnijmy:
Miało być nowe otwarcie – po m.in. naszych ustaleniach wobec totalnej samowolki, którą uprawiają władze spółki, stanowisko stracił jej prezes. Jednak pan Migdał – człowiek, który faktycznie odpowiada za kuriozalny kształt i koszty Trasy Łagiewnickiej został na stanowisku, zarabia krocie i dalej projektuje trasy w duchu lat 70 ubiegłego wieku, kompletnie ignorując polecenia prezydenta miasta.
Zarówno wiceprezydent Kracik, jak i prezydent Miszalski zapowiadali gruntowne zmiany w projektowanych trasach. Po pół roku od tych deklaracji okazało się, że żadne zmiany nie zostały wprowadzone, a uzyskiwanie dokumentacji trwa w najlepsze.
DZIŚ OKAZUJE SIĘ, ŻE PO KOLEJNYCH 6 MIESIĄCACH NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO! “Mimo wielu lat uwag mieszkańców, radnych, organizacji społecznych, mimo negatywnego audytu rowerowego, mimo obietnic poprawy i ucywilizowania tego projektu NIC SIĘ W PROJEKCIE NIE ZMIENIŁO” – pisze Kamil Bieniek z Platformy Komunikacyjnej Krakowa, który śledzi losy inwestycji.
I rzeczywiście. Dokładnie 24 lutego 2026 roku prezydent miasta Krakowa zamieścił obwieszczenie o toczącym się postępowanie w sprawie wydania decyzji środowiskowej. To kluczowy dokument, na bazie którego będą budowane trasy Pychowicka i Zwierzyniecka. I według złożonego projektu żadna z kluczowych rzeczy nie została poprawiona.
To oznacza, że władze spółki świadomie marnują czas i pieniądze, mnóstwo etatów w samej spółce jak i w urzędzie miasta, który tą decyzję proceduje. Robią to wiedząc, że według przedstawionych założeń te trasy nigdy nie powstaną.
Spółka, która 1284 dni temu (sierpień 2022!) otwarła inwestycję, za którą odpowiadała, w połowie 2025 roku zatrudniała… 33 osoby. To trzy razy więcej niż w trakcie budowy Trasy!
Tylko lukratywne pensje zarządu kosztowały nas w 2024 roku niemal 1,5 MILIONA ZŁOTYCH. Danych za 2025 rok jeszcze nie mamy.
W związku z tym mamy dylemat.
- Czy powinniśmy oficjalnie dołączyć do postępowania w tej sprawie jako strona, zasypać projektantów pytaniami, a urząd uwagami, tak żeby spółka sama wycofała się z tego procesu?
- Pozwolić im uzyskać decyzję środowiskową i pogodzić się z faktem, że trzecia obwodnica nigdy nie powstanie?
Dajcie znać! 🙂