Kraków zmaga się z problemem smogu, hałasu, betonozy, wysp ciepła i niedostatków dużych terenów zielonych blisko mieszkańców. Oczekiwalibyśmy więc działań systemowych ze strony władz, które są w pełni świadome wyzwań przed jakimi wszyscy stoimy. Tymczasem, w ślad za poprzednikami, nowe władze fundują nam kolejne zdrowotne atrapy – miejskie tężnie solankowe. Inwestycje te, choć promowane jako zielone i prozdrowotne, nie mają żadnego naukowego potwierdzenia swojej skuteczności. Co gorsza – mogą szkodzić ludziom, roślinom i środowisku.
Badania naukowe przeprowadzone w Krakowie (Uniwersytet Rolniczy, 2021–2022) pokazały, że mgła z tężni może zawierać bakterie i grzyby, w tym szczepy mogące powodować zakażenia skóry i dróg oddechowych, różnego rodzaju alergie i infekcje. Co ważne, liczba grzybów i bakterii wzrastała w cieplejszych miesiącach i przy niższym stężeniu solanki – czyli dokładnie wtedy, gdy tężnie są najbardziej oblegane przez mieszkańców.
Mimo tego, że badania są ogólnodostępne i znane, to narracja o zdrowotnych właściwościach tężni ciągle dominuje w komunikatach radnych, członków rad dzielnic, a nawet Zarządu Zieleni Miejskiej. To często właśnie radni składają projekty budowy tężni do Budżetu Obywatelskiego, a ZZM je opiniuje, co prowadzi do niezwykle smutnej refleksji – nie ważne czy tężnia działa czy szkodzi, ważne, że PR-owo wygląda to tak, jakby dbali o nasze zdrowie. I w takiej sytuacji nie jest to problem tylko skuteczności tężni, ale również uczciwości władz i miejskich jednostek w stosunku do mieszkanek i mieszkańców.
Zamiast chronić miejską zieleń, podejmować realne działania w celu zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza spalinami, “sprzedaje” nam się pseudo-lecznicze konstrukcje, które mają dobrze wyglądać na materiałach promocyjnych. Nikt nie liczy kosztów eksploatacji, serwisowania, utylizacji zużytej solanki (która zresztą może zawierać związki metali ciężkich i biologiczne patogeny). Nikt nie zadaje sobie trudu oceny wpływu takich obiektów na środowisko. Nikt nie mierzy, nie nadzoruje, liczy się marketing.
Tężnie w parkach? NIE! DZIĘKUJEMY!
Aerozol solankowy może niszczyć rośliny, zasalać glebę, zanieczyszczać wodę, a nawet uszkadzać infrastrukturę i pojazdy. Dlaczego więc plany na budowę tężni najczęściej dotyczą parków i enklaw zieleni? Tereny zielone same z siebie mają korzystny wpływ na mikroklimat i nasze zdrowie. Tężnia ich nie zastąpi – może je za to zniszczyć. Nie zapominajmy, że drzewa filtrują powietrze, latem chłodzą miasto, nie potrzebują kosztownej konserwacji, ani utylizacji solanki. Działają prozdrowotnie bez użycia prądu, chemii i za darmo!
Koszty, których nie widać
Tężnia, jako wątpliwej jakości miejska dekoracja, nie rozwiązuje żadnych problemów, a wręcz tworzy nowe. Budowa jednej tężni to nawet milion złotych.
Utylizacja zużytej solanki – od 100 do 300 złotych za metr sześcienny. Koszty serwisu, uzupełniania solanki, konserwacji systemu pompowego – to wszystko kosztuje i to bez gwarancji jakichkolwiek efektów zdrowotnych.
Zerknęliśmy na projekty do BO z tego roku:
- “Nasza Tężnia solankowa w Podgórzu – zdrowe płuca Krakowian” – 2 000 000,00 zł
- “Tężnia i miasteczko ruchu drogowego w Parku Aleksandry” – 850 000,00 zł
- “Tężnia solankowa w parku Zielony Jar – do trzech razy sztuka” – 995 000,00 zł
- “Budowa Tężni Solankowej w parku Łagiewnickim” – 1 000 000,00 zł
- “Tężnia w Parku Tysiąclecia” – 797 000,00 zł
Wszystkie te projekty cechują wysokie koszty, budowa na terenach zielonych i powoływanie się na prozdrowotne właściwości. W poprzednich latach tężnie wygrywały w BO dzięki tym samym kłamliwym opisom, które są niczym innym jak maskowaniem ważnych problemów.
Nie mamy czystego powietrza? Postawmy tężnię. Wycinamy drzewa? Dolejmy solanki. Mamy zabetonowane osiedla bez cienia? Mówmy mieszkańcom, że to dla ich dobra, bo przecież obok stoi tężnia. Wszystko po to, by odwrócić uwagę mieszkańców od faktu, że polityka miejska nie radzi sobie z podstawowymi zadaniami.
My, zamiast tężni, żądamy od miasta działań systemowych: mniej betonu, więcej zieleni, więcej parków XXL, lasów społecznych, mniej ruchu samochodowego i spalin.
Skierowaliśmy do prezydenta Aleksandra Miszalskiego apel o przerwanie tego procederu. Dość oszukiwania mieszkańców. Nie chcemy atrap w postaci tężni. Chcemy realnego zajęcia się tematem czystego powietrza, szacunku do drzew i naszego zdrowia.