Strona główna drzewa Nielegalna wycinka topoli przy Placu na Stawach

Nielegalna wycinka topoli przy Placu na Stawach

przez ArdK
wycinka topoli na Placu na Stawach

Poniżej historia jakich wiele: nielegalne wycięcie topoli przy Placu na Stawach i pytanie – czy dojdzie do ukarania winnych? Jest to także świetny przykład jak krakowskie urzędy traktują mieszkańca, który ma prawo pytać i otrzymać rzetelną i wiarygodną informację. Niestety, ale to nie jest mocną stroną niektórych krakowskich urzędów.Tekst długi, ale koniecznie przeczytajcie. Takie rzeczy zdarzają się każdego dnia wokół nas..

Epitafium dla 200 letniej topoli

Miała 200 lat i 4 i pół metra obwodu. Jej potężny pień z trudem objęły trzy osoby. Stała przy placu Na Stawach, dając przez te lata tysiącom mieszkańców chłód, cień i tlen. Ścięto ją 12 lutego 2020 r. Jej pięciometrowy kikut stał się pomnikiem urzędniczej ignorancji i bezduszności. Dla mnie to symbol pogardy dla nas, mieszkańców. Kiedy zaczęto ją ścinać zaniepokojeni sąsiedzi wezwali Straż Miejską i zażądali okazania zezwolenia na wycinkę. Pilarze je pokazali, niestety nie pozwolili zrobić zdjęcia. Agnieszka, której rodzina od trzech pokoleń mijała codziennie topolę, je widziała, mogli ciąć. Nie mieli specjalistycznych narzędzi, aby wyciąć takiego kolosa. Po dwóch godzinach zostawili kikut i pojechali.

Napisałam prośbę o wyjaśnienie tej sytuacji do Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie (ZZM), Urząd Miasta Krakowa (UMK) i Wodociągi Miasta Krakowa – W Krakowie dobra woda prosto z kranu (MPWiK). Równocześnie Łukasz Maślona, radny Krakowa, zapytał o to Prezydenta Jacek Majchrowski. Zebrane odpowiedzi wykluczają się, urzędnicy używają niezrozumiałej retoryki i próbują zwalić winę jedni na drugich. ZZM (26 marca) napisał asertywnie, że to nie jego teren, nie zna przyczyn wycięcia i te drzewa go nie interesują. Nieco później, 15 kwietnia, dyrektor ZZM przyznał, że po wizji w terenie, „przedmiotowe drzewo zostało przycięte, a nie wycięte”. Co przyjęłam ze zdziwieniem, drzewo bez korony dalej jest drzewem? I odesłał mnie do Wydział Kształtowania Środowiska RM (WKŚ UMK).

Drzewo ścięto, aby się przekonać czy jest chore?

Za to WKŚ UMK do radnego napisał: „Oględziny potwierdziły usunięcie drzew objętych wnioskiem, z WYJĄTKIEM TOPOLI MIESZAŃCOWEJ, KTÓREJ ZOSTAWIONO PIEŃ O WYSOKOŚCI 5 M. Aktualnie dalsze czynności w tej sprawie trwają”. Odczekałam dwa tygodnie i 16 kwietnia dostałam zgoła inną odpowiedź. Stan „okazał topoli przemawia za wydaniem decyzji o jej usunięciu”. Za taką decyzją przemawiały „owocniki grzybów w okolicy odziomka oraz ślady żerów owadzich (przeprowadzone cięcie zostało wykonane na znacznej wysokości, wobec czego nie ujawniły spodziewanego rozkładu próchniczego w strefie odziomkowej”. Osłupiałam, to było chore czy nie? To drzewo trzeba ściąć, żeby zobaczyć czy jest chore czy nie? Ostatecznie wbito w nie siekierę, bo „rosło w sąsiedztwie zabudowań i ciągu pieszego”, więc inspektor „ocenił zagrożenie dla otoczenia jako duże”. Jak topola zagrażała otoczeniu UMK przemilczał. Wnioskodawca został poinformowany, że „istnieją przesłanki przemawiające za wydaniem decyzji zezwalającej na usunięcie topoli mieszańcowej o obw. pnia 416 cm.” W zamian polecił nasadzenie innych drzew o obw. min. 20 cm (sic!)

Kto jest odpowiedzialny za nielegalną wycinkę topoli?

Napisałam do MPWiK, bo wydawało się, że to oni stoją za wycinką, bo powiedziano mi o tym w Parafii Rzymsko-Katolickiej Prepozytury Najświętszego Salwatora w Krakowie, właściciela działki (wiedziałam, że nim są z mapki gruntów gminnych). Pan Paweł Senderek, Wiceprezes Zarządu, uprzejmie mnie poinformował w mejlu, że „od października 2019 roku dzierżawcą tego terenu jest Przedsiębiorstwo Pomocnicze MPWiK sp. z o.o. i, że topola ich w żaden sposób nie interesuje. Z raportu z MPWiK z 2016 dowiedziałam się, że mają 100% udziałów w… Przedsiębiorstwie Pomocniczym MPWiK, oraz że do zadań tego ostatniego należy m. in. „utrzymywania terenów zielonych.” Do owego Przedsiębiorstwa Pomocniczego próbowałam się dodzwonić jeszcze przed pandemią, nic z tego, mejla na ich stronie nie ma. Napisałam znowu do MWiK i otrzymałam mail do prezesa PP MPWiK, Pana Marka Grotowskiego, do którego wysłałam pismo zadając te same od miesiąca pytania: kto i na jakiej podstawie wyciął topolę? Prezes odpisał, że wprawdzie nie musi mi na nic odpowiadać, ale jednak odpowie: „reprezentowana przez niego spółka nie prowadziła, ani nie prowadzi dochodzenia w sprawie bezzasadnej i nielegalnej wycinki topoli”, oraz, że MPWiK nie wycięło topoli (o to akurat nie pytałam) i, w związku z tym, nie będą wyjaśniać tego tematu. A na koniec poinformował mnie, że „postępowanie wyjaśniające dotyczące wycinki drzew prowadzone jest przez Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie.” Ups! Kłamczuszki!

Topola przycięta czy wycięta?

I znowu wrócę do pisma z WKŚ UMK. Napisali, że postępowanie dalej jest w toku, ech, trzeci miesiąc, i, że „zebrany materiał wskazuje, iż doszło do usunięcia bez zezwolenia 9 drzew, oraz do całkowitego pozbawienia korony (och Drogi ZZM-ie, czyli wg Ciebie „przycięte”) topoli mieszańcowej”. Ale, ale, już się ucieszyłam, kiedy czytam dalej, że jednak topoli nie wycięto bez zezwolenia, tylko „z uwagi na zakres wykonanych prac ma to znamiona zniszczenia drzewa.” Zaraz, zaraz, to znaczy, że to drzewo dalej rośnie?! Znaczy się JEST?! No jednak nie. Urząd wyjaśnia mi, że jednak wydadzą nakaz „usunięcia drzewa” i nasadzenia dziesięciu o 20 cm w obwodzie gałązek. Mimo, że pozostawienie, oskarżającego kikuta topoli, jest niezbędne do prowadzenia postępowania karnego ws. jego zniszczenia przez przebadanie go w tym celu po 5 latach. A dlaczego? „Powodowałoby to konieczność pozostawienia przez ten okres pnia (O! To już nie drzewa!), który utracił wszelkie cechy ozdobne i krajobrazowe. Działanie takie (w ocenie WKŚ UMK) jest niewskazane w tym miejscu z uwagi na jego reprezentacyjny charakter.” Jak to?! Przecież dyrektor ZZM napisał mi, że to drzewo zostało tylko „podcięte”. Przecież napisali, że tu jest parking i drzewo mu zagraża, gdzie tu “reprezentacyjność”? Gubię się.

200 letania topola na Placu na Stawach

W wzmiankowanym już piśmie WKŚ UMK informuje mnie, że ponieważ nielegalnej wycinki dokonała spółka powiązana ze spółką miejską, zamierza wystąpić do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o wyłączenie Prezydenta Miasta Krakowa z postępowania w sprawie ukarania za wycinkę drzew bez zezwolenia. Dodatkowo Straż Miejska wezwana przez mieszkańców posiada dane osobowe osób wycinających drzewa, ale nie zdołała ustalić nazwy firmy, której byli pracownikami.

Pointa. Jak powiadamia mnie WKŚ UMK „Przedsiębiorstwo Pomocnicze MPWiK, posiadacz terenu, w trakcie dotychczasowych ustaleń, nie wypiera się roli inicjatora przedmiotowej wycinki.” Czym różni się więc inicjator od decydenta? Jeden poniesie karę, a drugi nie.

Moja Topolo, przepraszam Cię, nie zrobiłam wystarczająco dużo, aby Cię uratować. Mogłam przecież Cię objąć, żeby nie dotknęły Cię piły. Uwierzyłam w urzędniczy papier. Obiecuję jednak, że nie spocznę, póki winni nie zostaną ukarani.

Kasia Pi Pilitowska

Więcej na ten temat

1 Komentarz

Czeski "Zakrzówek" - malowniczo, bezpiecznie i bez siatek - Akcja Ratunkowa dla Krakowa 11 czerwca 2020 - 23 h 35 min

[…] Nielegalna wycinka topoli przy Placu na Stawach […]

Odpowiedz

Zostaw swój komentarz